Miłość w czasach social mediów

Processed with Rookie Cam

Maria Czubaszek była w pewien sposób moją bratnią duszą. W miłość bawiła się z ciekawości, uwielbiała Woody’ego Allena i nigdy nie chciała dzieci w swoim życiu. Co ważne, mówiąc o swoim mężu, kreowała pewną ideę partnerstwa. A gdyby miała znaleźć się na bezludnej wyspie z jednym tylko człowiekiem wybierałaby spośród Allena, Andrusa i Karolaka właśnie. Czy zwątpiła w miłość?

Pomiędzy jednym a drugim zwyczajnym dniem namiętności gasną, seks staje się przereklamowany, a spanie razem niewygodne. Dla Marii Czubaszek do rangi niezwykłości niezmiennie urastały papierosy. Dla mnie byłoby to najpewniej czerwone wino, napój bogów w samotne wieczory. Właśnie. Czy to wielka miłość, gorące pocałunki i najcudowniejsze dwa słowa są tym, czego szukamy, czy towarzystwo w długie wieczory i wolne weekendy?

„Dziś chce mi się tylko palić i Karolakowi zresztą też. Nie śpimy zresztą razem. Spać w łóżku mogę sama, ewentualnie z psem.”

Jakiś czas temu, jeszcze przed tą masową imprezą w Krakowie, wędrowałam pomiędzy biustonoszami i koronkami sekcji bieliźniarskiej w popularnej sieciówce. Mam w sobie pewien pierwiastek stalkera i podsłuchiwacza, przez co nigdy nie zamykam uszu na cudze rozmowy. Tak też było tamtym razem. Dwie dziewczyny, na oko może osiemnastoletnie, odrobinę młodsze ode mnie, rozprawiały o miłości. A właściwie jej braku i o wszelkich wokół niej zawirowaniach. O tym, że on gadał z tamtą, tymczasem ona rozmawia z owym tamtym, a ten, o którego chodzi, nie odpisuje. Wreszcie padło zdanie, które niemalże ścięło mnie z nóg i wrzuciło w czarno-różową plątaninę majteczek na promocji. Brzmiało mniej więcej tak: Nie wysyła ci snapów, to chyba już cię nie lubi. Prawda objawiona z ust długonogiej blondynki otworzyła mi oczy na zupełnie inny problem niż puste mieszkanie, do którego wracam wieczorami po praktykach. Miłość w czasach social mediów.

Pamiętacie czasy, gdy facetów poznawało się na ulicach, w kawiarniach czy w barach? To ostatnie praktykuję już od jakiegoś czasu, lecz nie idzie zachwycająco. Zastanawiając się dłużej nad problemem niewysłanych snapów doszłam do wniosku, że z czasem może się zrobić z tego nawet większy problem. Jesteśmy przecież skazani na nadmiar informacji i tych chciany, i tych obojętnych, ale też tych niechcianych. Któż chciałby oglądać zdjęcia swojego byłego z inną u boku? Dziś wrzucamy wszystko. Dosłownie. Od nowonarodzonego dziecka, przez kolację przygotowaną przez ukochanego, po malownicze zdjęcia z wspólnego wypadu ze znajomymi w liczbie 25 na dobę. Czy chciałabym odciąć się od tego wszystkiego? Tak. Czy byłabym gotowa to zrobić? Nigdy.

Teraz, tak jak Maria Czubaszek, będę tułać się po redakcjach, pisać złe i gorsze teksty, no i oglądać filmy Woody’ego Allena. Papierosy zastąpię jednak kieliszkiem wina, a rozmyślanie o bezsensowności namiętności wyobrażeniem mężczyzny idealnego nieidealnego – Mr Biga (Sex and The City). Mam dopiero dwadzieścia lat, a nie byłam jeszcze w tylu krakowskich barach. Odnoszenie się do kultowych scen filmów i seriali praktykuję co dzień.

„Uważam, tak samo jak mój ukochany Woody Allen, że świat zmierza do katastrofy, a życie jest jak nogi. Niezależnie od tego czy krótkie, czy długie, zawsze są do dupy.”

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Miłość w czasach social mediów

  1. Nie byłaś w tylu barach i pubach Polski. W tylu miejscach w Europie i na świecie – w Krakowie nie byłem w żadnym barze czy pubie, wypiłem parę piw zakupionych w Żabce po północy i na tym koniec, Ty już masz więcej w kwestii Krakowa. Zadałaś genialne pytanie nad którym sam często się głowię – „wielka miłość, gorące pocałunki i najcudowniejsze dwa słowa są tym, czego szukamy, czy towarzystwo w długie wieczory i wolne weekendy?” Wydaje mi się, że odpowiedź prowadzi przez to drugie do pierwszego – wolne weekendy, wolne wieczory, towarzystwo, wspólny czas, pocałunki itd. Każdy może mieć swoją odpowiedź. Ważna kwestia też leży po stronie ciągłości – w moim przypadku raz jestem gotów być ojcem i głową rodziny a innym razem ja sam jestem najlepszym kumplem i niemal wszystkim co potrzebne do szczęścia. Gdzieś kiedyś chyba przeczytałem, że pierwszym krokiem do założenia szczęśliwej rodziny jest umiejętność życia z samym sobą, później z bratnią duszą itd.; kiedy jednak temu łańcuszkowi braknie kolejnego ogniwa? I co najważniejsze, jak potężne musi być każde z tych ogniw aby było w stanie trwać i trwać?
    Co do dwóch dziewczyn to współczuję im – muszą się wiele nauczyć i odłożyć na jakiś czas smartphone’y, zacząć żyć życiem a nie „fejsem” czy snapem. Mam taką znajomą, która objawia się tylko w relacjach przez internet, zdjęcia, snap, fejs. Znamy się już długo i chciałem zrobić krok do przodu ale ciągłe wymówki mnie znudziły. Każdy ma swoje sprawy i robi co chce – to z drugiej strony może być przerażające, bo przecież jak odróżnić prawdziwe zainteresowanie od hedonistycznych zachcianek i wykorzystywania?
    Dopiero w trakcie ich trwania. Czy może inaczej?
    Wyobrażając sobie ideały możesz nie dostrzec kogoś, komu jesteś bardzo bliska; miej oczy szeroko otwarte a właściwie to wszystkie inne zmysły – to z nich najpierw korzystaj; na końcu otwieraj oczy.
    Co do cytatu z samego końca to mogę jedynie napisać, że jeszcze wiele razy upadnę na ziemię – ale wierzę mocno w to, że za każdym razem znajdę coś, co pozwoli mi podnieść wzrok do góry; pomoże mi wstać i się utrzyma więc nie – życie nie jest do dupy. Czasem ludzie, ale nie życie.
    PS: Dobrze, że znów piszesz. =X

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.